Zajmij się tym, co lubisz robić, wtedy nie będziesz musiała się zmuszać...

26 grudnia 2013

Rodzinna szopka...

Robienie szopki to taki nasz rodzinny zwyczaj...
Pierwszą zrobiliśmy z mężem, gdy dzieci były małe. Tak, by przybliżyć im istotę Świąt. Zresztą same także pomagały robić dzbany i pokarmy z... masy solnej. Ale "stara szopka" już nam się opaczyła i znudziła, więc... zrobiliśmy sobie nową. Powstała dwa lata temu i co roku coś tam dodajemy.




Szopka ma wymiary 80x40x30cm, została zrobiona z styroduru, czyli takiej twardej płyty styropianowej. Płyta była cięta, sklejana, drapana, szlifowana, klejona i malowana. W założeniu miał powstać fragment Betlejem - brama do miasta, pomieszczenie strażnika, mała, przydrożna gospoda i... grota z zagrodą, gdzie trzyma się zwierzęta.

Przed grotą pali się ognisko, gdzie chętnie ogrzewa się pies, ogryzający kość. 


Przy bramie znajduje się kamienna studnia ze stale lecącą wodą (zastygły klej na gorąco).


Powierzchnię ziemi, tak jak w Betlejem, pokrywa skąpa trawa, rosną też niewielkie drzewa.
Postaci ludzi i zwierząt zrobiłam z pasty modelarskiej Fimo air (wysycha i twardnieje pod wpływem powietrza). Wielkość figurek to od 3cm (Dzieciątko) do 9cm (wół). Postacie przedstawiają oczywiście Świętą Rodzinę, są pasterze z owieczkami i psem pasterskim, jest i wół z oślątkiem, od bramy zdążają trzej mędrcy, ale... nie zabrakło też mieszkańców Betlejem (przekupek i siedzącego chłopaka).  Myślę, że z czasem pojawią się następne postacie (kilka mam już w planach), jednak miejsca nie ma za wiele, ale jeszcze kilka się zmieści.



Elektryką zajął się mój mąż, a przy konstrukcji i rzeźbieniu pomagał syn. 


W planach mam jeszcze wykonanie tylnej ścianki, na której namalowane będzie miasto znajdujące się za murem i bramą, no i... oczywiście rozgwieżdżone niebo z gwiazdą betlejemską. Może jeszcze jakieś aniołki...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz