Już od jakiegoś czasu z wieeeeelkim zainteresowaniem oglądałam biżuterię wykonaną z modeliny. Najbardziej urzekły mnie ciasteczka, czekoladki i inne słodkości. Może dlatego, że nie tylko wyglądają smakowicie, ale i nie dodają kilogramów. Trzeba tylko pilnować, by nie dostały się w ręce dzieciaków, bo... no właśnie mogą być kłopoty:>
Tak więc pooglądałam kilka tutoriali o modelinie (na You Tube jest ich bez liku i na Stylowych oczywiście!) i zabrałam się do dzieła. Trochę mi zajęło pomieszanie kolorów (a ponieważ kupiłam tylko podstawowe barwy i w dodatku nie dostałam czystej czerwieni - tylko odcień malinowy, to nieco się pomęczyłam). Korzystałam z modeliny Fimo - podobno jest dobra. Na razie nie mam doświadczenia i porównania z innymi, więc nie mogę sama ocenić.
Lepienie to czysta przyjemność, nawet małe elementy można wykonać, przyczepić i trzymają się - nie odpadają. Po wypaleniu kolory trochę pociemniały (muszę to uwzględnić w następnych pracach), ale nie zmieniły się tak, jak pamiętam z odległych lat szkolnych i modelin kupowanych w papierniczym!
Bransoletkę wykonałam z łańcuszka zapinanego na karabińczyk. Do niego za pomocą kółeczek doczepiałam modelinowe słodkości...