Zajmij się tym, co lubisz robić, wtedy nie będziesz musiała się zmuszać...

22 czerwca 2014

Odnawianie przez postarzanie?...

Niedawno syn zwrócił uwagę, że to trochę dziwne - najpierw coś oczyścić, równo i dokładnie pomalować, a potem tę farbę ścierać, żeby wyglądało jak nigdy nie odnawiane... Rzeczywiście trochę to dziwne...
Ale na tym właśnie polega urok tego typu postarzania.

Niedawno zabrałam się za odnawianie przedpokoju - był już czas na malowanie. Tym razem postanowiłam po pierwsze rozjaśnić kolory ściany i boazerii (pomieszczenie jest dosyć ciemne, długie i wąskie), po drugie pomalować wszystkie meble, by je ujednolicić (to istna zbieranina, jak się to mówi - każdy z innej parafii), a także coś zrobić z drzwiami do łazienki i wc. Dodatkowe założenie, to postarzyć wszystkie drewniane elementy i dodać to coś, co czyni pomieszczenie szczególnym i niepowtarzalnym.
Wykorzystałam farby akrylowe do ścian, ale także do pomalowania boazerii i mebli. Kolor jak zwykle wyszedł nieco inny niż ten na pojemniku... ale też ładny - chłodny beż w nutką zszarzałego fioletu (zabrzmiało jak reklama w tv). Drewniane części wykończyłam wcierając wosk do drewna.
No koniec wynurzeń - czas coś pokazać...


Tradycyjny wystrój przedpokoju, czyli szafka na buty, duża szafa ubraniowa oraz boazeria zyskały jednolity wygląd dzięki zastosowaniu tej samej farby.


Długie pomieszczenie zostało podzielone jaśniejszymi, pionowymi pasami na mniejsze części - górna część wykorzystana na domową bibliotekę ( tylko tak można było zagospodarować tą przestrzeń).
Dla urozmaicenia długiej, nudnej ściany powiesiłam namalowanie w czasie wakacyjnych podróży obrazki.




Wspomniane we wcześniejszym poście pomalowane przeze mnie drzwi do łazienki. Do malowania wykorzystałam dwa kolory farb akrylowych do drewna, taśmę malarską, wałeczek gąbkowy i szablon.


Krawędzie boazerii i mebli przeszlifowałam papierem ściernym, co nie było trudne dzięki zastosowaniu farby do ścian. Mam takie wrażenie, że powstał efekt podobny do malowania farbami kredowymi (chalk paint) - przy szlifowaniu kurzu było, co nie miara...


Nową "szatę" dostała też stara pufa - wcześniej wiśniowo-czarna, nie bardzo pasowała do nowej kolorystyki. Jak się okazało ta zmiana najbardziej spodobała się jednej z moich kotek...


Wszystkie małe gadżety, które zagnieździły się w przedpokoju także dostały nowe życie... ale o tym w kolejnym poście...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz